Pytanie idzie do wyszukiwarki
Asystent nie odpowiada w próżni. Zanim napisze zdanie, przegląda wyniki wyszukiwania na to samo pytanie i stamtąd bierze fakty, liczby i źródła.
Silnik czyta katalog Twojego sklepu, pisze wokół produktów, które naprawdę masz, i publikuje prosto na Twojej stronie. Bez agencji i bez kolejnego zadania dla Ciebie.
7 dni próbnych · Ceny netto · Rezygnujesz, kiedy chcesz
Przykład: kliknięcia z Google, 90 dni
1 240 / mies.
Asystent, który dostaje pytanie o produkt albo usługę, sięga po wyniki wyszukiwania i składa z nich odpowiedź. Strony z czołowych pozycji trafiają do niej częściej, a modele uczą się marek na dzisiejszych liderach. To nie są dwie prace do rozdzielenia między dwa działy, tylko jedna, której wynik widać w dwóch miejscach.
Asystent nie odpowiada w próżni. Zanim napisze zdanie, przegląda wyniki wyszukiwania na to samo pytanie i stamtąd bierze fakty, liczby i źródła.
Im wyżej stoi strona, tym częściej ląduje w odpowiedzi i tym częściej pada w niej nazwa marki. Pozycja w Google jest tu mechanizmem, nie osobnym celem.
Modele uczą się rynku na tym, co widzą dzisiaj. Widoczność zbudowana teraz pracuje na polecenia także wtedy, gdy przyjdzie kolejne pokolenie modeli.
Klasyczna robota, tylko robiona co dzień zamiast raz na kwartał: research konkurencji, frazy z realną szansą wejścia, artykuły, linkowanie wewnętrzne. Ta praca jest tu wejściem, bo bez niej druga połowa nie ma z czego powstać.
Ta sama treść wraca w odpowiedzi modelu, tylko bez listy dziesięciu linków obok. Jeżeli nie ma w niej Twojej marki, w tym miejscu po prostu Cię nie ma, a większość narzędzi SEO nawet tego nie mierzy.
Gdzie kończy się nasza wiedza: nie obiecujemy cytowania i nie znamy wag, którymi modele dobierają źródła. Opisujemy mechanizm, który każdy może sprawdzić sam. Uczciwie też o zasięgu pomiaru: dziś sondujemy Perplexity i Google AI Overviews, bo tam cytowanie da się realnie sprawdzić. ChatGPT i Gemini są następne w kolejce, ale nie sprzedajemy ich jako gotowych.
Nie kupujesz artykułów. Kupujesz łańcuch pracy, który ma się skończyć wyższą pozycją. Wygląda on tak.
Sprawdzenie, gdzie jest realny potencjał, a gdzie tylko ładnie brzmiące słowo.
Kto stoi wysoko na Twoje frazy i czym dokładnie to ugrał.
Decyzja, o czym pisać i w jakiej kolejności, żeby to się w ogóle spinało.
Artykuły, które te frazy zawierają i dają czytelnikowi coś wartego przeczytania.
Odnośniki z innych serwisów, bo Google traktuje je jak głosy oddane na Twoją stronę.
Podsumowanie na koniec miesiąca: co się ruszyło i o ile.
To jest prawdziwa praca i ktoś ją naprawdę wykonuje.
Każdy krok z tej listy przez lata wymagał człowieka. Dziś większość z nich wykonuje się sama, a część agencji już tak pracuje. Tylko rachunek nadal wygląda tak, jakby siedział nad tym zespół.
W abonamencie jeden specjalista prowadzi zwykle około trzydziestu klientów. To jedna do dwóch godzin miesięcznie na Twoją firmę, i tyle właśnie kupujesz.
Automat dowozi 80% tego, co dobra agencja, za 20% ceny słabej.
W agencji człowiek naprawdę robi swoje: sprawdza frazy w Ahrefs albo Senuto, ogląda konkurencję, układa strategię, zleca AI napisanie artykułów i załatwia linki. Prawdziwa praca, wykonywana ręcznie i rozliczana godzinami.
Ten sam łańcuch pracy i ten sam wynik, do którego prowadzi. Różnica bierze się z tego, że po tamtej stronie ktoś przechodzi go ręcznie, a to akurat daje się zautomatyzować. W przeliczeniu na artykuł wychodzi tam od 50 do 500 zł, a tutaj od niecałych 8 zł.
Pracuje od blisko roku i napisał tysiące artykułów dla ponad dwudziestu serwisów. Jednym z nich jest blog AgentsHub.
Ponad milion wyświetleń w Google w miesiącu, liczone w Search Console.
To nie są wyniki klientów tego produktu, bo tych jeszcze nie mamy. To jest zapis pracy silnika, który za chwilę dostaniesz do ręki.
Integracje
Pięć kroków, z czego cztery robisz raz na starcie.
WordPress, WooCommerce, Shopify albo własny endpoint REST. Klucze i tokeny zostają po stronie silnika publikującego, nie krążą po systemie i nie leżą w panelu.
Karta tematyczna pilnuje, żeby treści nie odpłynęły od Twojej branży. Ton ustawiasz suwakami: formalny albo swobodny, ekspercki albo dla początkujących, sprzedażowy albo redakcyjny.
Agenci analizują konkurencję i frazy, na które realnie da się wejść przy Twojej domenie. Temat spoza karty odpada, zanim ktokolwiek napisze pierwsze zdanie.
Każdy artykuł dostaje grafiki i linki wewnętrzne do Twoich prawdziwych produktów i kategorii. Nie do wymyślonych adresów, tylko do kart, które faktycznie istnieją w Twoim sklepie. Grafiki są do wyboru: generowane pod Twoją markę albo prawdziwe zdjęcia z biblioteki, dobierane do tematu. Jedna droga na cały serwis, żeby blog wyglądał spójnie.
Codziennie, co drugi dzień, dwa razy w tygodniu. Jak ustawisz, tak leci, a raz w miesiącu dostajesz raport z tego, co to dało.
W tych krokach siedzi jeszcze kilka rzeczy, za które w agencji płaci się osobno:
Silnik dobiera frazy i układa kolejność, w jakiej po nie sięgasz: najpierw to, co da się wygrać przy Twojej domenie, potem to, co wymaga rozbiegu.
W planach Wzrost i Skala zdobywanie linków do Twoich artykułów jest po naszej stronie. Same linki biorą się z wymiany w sieci obsługiwanych witryn: kiedy powstaje artykuł dla innej strony, trafia do niego link do Twojej, dobrany tematycznie.
Coraz więcej pytań kończy się na odpowiedzi modelu, a nie na liście linków. Artykuły piszemy tak, żeby dało się je z niej zacytować: konkretna odpowiedź wysoko, źródła podpięte pod liczby.
Raz w miesiącu: ruch z wyszukiwarki, frazy, które weszły wyżej, nowe frazy warte otwarcia i to, ile monitorowanych pytań przywołało Twoją markę.
Silnik czyta katalog Twojego sklepu, zanim ułoży listę tematów. Dlatego poradnik o wyborze maty prowadzi do mat, które masz na stanie, a nie do adresu, który brzmi wiarygodnie i nie istnieje.
Silnik pobiera Twoje produkty i kategorie, a dopiero z nich układa tematy. Artykuł powstaje pod to, co masz na półce, a nie pod frazę oderwaną od asortymentu.
Każdy link wewnętrzny wskazuje produkt albo kategorię, które silnik pobrał z Twojego sklepu. Żadnych adresów wymyślonych przez model i żadnych odsyłaczy do rzeczy, których nie sprzedajesz.
Ruch, który wchodzi na poradnik i nie ma dokąd pójść dalej, kończy się na poradniku. Dlatego każdy tekst ma wyjście do produktu, do którego prowadzi jego temat.
Katalog czytamy przez integrację ze sklepem, więc dotyczy to WooCommerce i Shopify. Na samym WordPressie nie ma katalogu do przeczytania, więc linkowanie prowadzi do Twoich stron i kategorii.
Treść przyciąga ludzi, którzy już czegoś szukają. Nie naprawi ceny, dostępności ani koszyka, który gubi klienta na trzecim kroku. Jeśli kategoria ma ruch i nie sprzedaje, problem jest gdzie indziej, i powiemy to wprost zamiast pisać kolejny artykuł.
Dwie równorzędne drogi, nie wersja dla początkujących i dla zaawansowanych. Tryb przełączasz w dowolnym momencie, także osobno dla każdej witryny.
Artykuły powstają z wyprzedzeniem i czekają w kalendarzu. Widzisz je, zanim pójdą na stronę: czytasz, poprawiasz ton, odrzucasz albo puszczasz dalej, a te, które puścisz, publikują się same w swoim dniu.
Każdy artykuł czeka, aż go przeczytasz. Poprawiasz ton, odrzucasz, zlecasz napisanie od nowa z uwagami albo puszczasz dalej.
Dla branż regulowanych, mocno technicznych nisz i pierwszych tygodni współpracy.
Ustawiasz harmonogram i wracasz raz w miesiącu po raport. Artykuły wychodzą same, bez kolejnego zadania w Twoim kalendarzu.
Dla sklepów, które chcą stałego dopływu treści i nie chcą kolejnej rzeczy do zatwierdzania.
Jedno zastrzeżenie, zanim je zobaczysz na fakturze: dziś wstrzymanie artykułu w trybie Szkic działa po stronie panelu, a nie jako twarda blokada w silniku publikującym. Domykamy tę część i do tego czasu nie sprzedajemy jej jako żelaznej gwarancji, że bez Twojego kliknięcia nic nie wyjdzie.
Polski nie jest tu opcją w ustawieniach. Jest tym, pod co ten silnik został zbudowany: dobór fraz, składnia, rytm zdania.
Angielski generator z doklejonym tłumaczeniem zawsze będzie brzmiał jak angielski generator z doklejonym tłumaczeniem. Nasz tor generowania pracuje po polsku od pierwszego kroku, a warstwa humanizacji pilnuje, żeby gotowy artykuł czytało się jak tekst copywritera, a nie jak wyjście z modelu.
Dobra polszczyzna nie jest tu ustawieniem ani życzeniem. Jest właściwością silnika.
Najbardziej rozpoznawalny ślad AI w polskim tekście. W naszych artykułach po prostu go nie ma, bo eliminuje go sam tor generowania. Nie jest to kwestia szczęścia ani czyjejś uwagi przy korekcie.
nie występujeNie tryb wielojęzyczny z polskim wśród opcji. Cały tor generowania jest ustawiony na jeden język i nie ma w nim etapu tłumaczenia.
Wiemy, które konstrukcje zdradzają tekst pisany przez AI po polsku. Te, które da się usunąć maszynowo, znikają na etapie generowania.
Ostatni etap pracuje na rytmie: długości zdań, akapitach, przejściach. To on odróżnia tekst, który się czyta, od tekstu, który się skanuje.
Pozycje i ruch mają rosnąć u Ciebie, a nie na jakimś naszym blogu ze słabym linkiem do Ciebie. Poniżej to, co działa dzisiaj, to, co podłączamy przy starcie, i to, co jest w drodze.
WordPress
Publikacja prosto do WordPressa: tytuł, treść, grafiki, kategorie i pola SEO.
Działa dzisiajTo, co WordPress, plus katalog. Artykuły linkują do realnych produktów i kategorii sklepu.
Działa dzisiajWpisy w blogu Shopify, linkowane do kolekcji i kart produktowych.
Działa dzisiajUdokumentowany endpoint. Wszystko, co potrafi przyjąć JSON-a, przyjmie też artykuł.
Działa dzisiajArtykuły przez Web Services API Joomli. Działa na Joomli 4, 5 i 6; API trzeba raz włączyć w panelu.
Poradnik podłączenia Podłączamy z Tobą
Drupal
Węzły przez JSON:API, na Drupalu 9, 10 i 11. Zapis przez API włącza się raz i zostaje.
Poradnik podłączenia Podłączamy z TobąWpisy w kolekcji CMS Webflow, wypełniane dokładnie tymi polami, które Twoja kolekcja ma.
Poradnik podłączenia Podłączamy z TobąStrony CMS plus odczyt katalogu, więc artykuł linkuje do realnych produktów. Strony CMS nie mają daty ani autora i tego nie obejdziemy.
Poradnik podłączenia Podłączamy z TobąWpisy na blogu Wix. API Wixa nie przyjmuje tytułu SEO ani opisu meta, więc tych dwóch pól tam nie ustawimy.
Poradnik podłączenia Podłączamy z Tobą
Shoper
Publikacja przez zasób news w API Shopera, razem z odczytem katalogu sklepu.
Poradnik podłączenia Podłączamy z TobąWpisy blogowe przez API, z osobnymi polami SEO dla każdego wpisu. Sprawdziliśmy, że działa, i już to piszemy.
WkrótceNie hostujemy blogów. Artykuły trafiają na Twoją domenę i Twoje konto, i zostają tam także wtedy, gdy przestaniesz z nas korzystać.
Raz w miesiącu, w jednym miejscu, bez wykresów, które mają zrobić wrażenie zamiast coś powiedzieć.
Dane z Search Console i z sond GEO, nie z naszej własnej statystyki o nas samych. Raport dostajesz w panelu, mailem i w PDF.
Bez projektu na start, bez opłaty aktywacyjnej, bez rocznej umowy. Cena to cena.
Rezygnujesz, kiedy chcesz. Bez umowy na rok i bez kary za odejście.
A wszystko, co napisaliśmy, zostaje na Twojej stronie i dalej pracuje.
Wszystkie ceny netto, do faktury doliczamy 23% VAT. Każdy plan zaczyna się od 7 dni próbnych i rezygnujesz, kiedy chcesz.
Nie ma Twojego pytania? Napisz, odpowiemy osobiście.
Zakresem automatyzacji, a nie tym, że po tamtej stronie nikt nic nie robi. W agencji człowiek robi research, sprawdza frazy w Ahrefs albo Senuto, ogląda konkurencję, układa strategię, zleca AI napisanie tekstów i załatwia linki. Tutaj ten sam łańcuch przechodzą agenci: research, dobór fraz, strategia, pisanie, ilustracje, linkowanie wewnętrzne, publikacja i linki zewnętrzne. Artykuły po obu stronach pisze ta sama klasa modeli. Różnica w rachunku bierze się z tego, że resztę ktoś przechodzi ręcznie i rozlicza godzinami, a akurat to daje się zautomatyzować.
Google ocenia przydatność treści, a nie sposób jej powstania, i pisze to wprost w swojej dokumentacji od 2023 roku. Problemem jest treść bezwartościowa produkowana masowo pod wyszukiwarkę. Dlatego karta tematyczna odrzuca tematy spoza Twojej niszy, zanim powstanie tekst, artykuły linkują do realnych produktów, a polszczyzna powstaje natywnie, bez etapu tłumaczenia, z kalkami usuwanymi w torze generowania.
Bo asystent, który dostaje pytanie, sięga po wyniki wyszukiwania i z nich składa odpowiedź. Strony z czołowych pozycji trafiają do niej częściej, więc praca nad pozycjami w Google jest tą samą pracą, która wprowadza Cię do odpowiedzi modelu. Nie obiecujemy przy tym cytowania i nie znamy wag, którymi modele dobierają źródła. Opisujemy mechanizm, który da się sprawdzić samemu: zapytaj asystenta o coś ze swojej branży i zobacz, które strony przywoła.
Napisz do nas. Sprawdzimy, czy platforma ma API, które pozwala publikować, i odpowiemy konkretnie, łącznie z odpowiedzią odmowną. Kilka popularnych platform odpadło u nas właśnie dlatego, że nie mają publicznego API do publikacji, i wolimy powiedzieć to wprost niż wpisać logo na stronę.
Tak. Artykuły publikują się na Twojej domenie, w Twoim CMS-ie, na Twoim koncie. Nie hostujemy blogów i nie trzymamy Twoich treści u siebie jako zakładnika. Po rezygnacji nic nie znika i nic nie wygasa.
SEO nie działa w tydzień i nie będziemy udawać, że u nas działa. Pierwsze pozycje na długim ogonie widać zwykle po kilku tygodniach, sensowny obraz po kwartale. Gwarancji na to nie mamy i nie zamierzamy jej wymyślać. Raport z Search Console dostajesz co miesiąc od początku, więc patrzysz na dane, a nie na obietnice.
Tak, od tego jest tryb Szkic: artykuły powstają z wyprzedzeniem i czekają w kalendarzu, aż je przeczytasz i puścisz dalej. Jedno zastrzeżenie mówimy wprost, bo woleliśmy je powiedzieć teraz niż tłumaczyć się później: dziś to wstrzymanie działa po stronie panelu, a nie jako twarda blokada w silniku publikującym. Domykamy to i do tego czasu nie sprzedajemy tego jako żelaznej gwarancji.
Siedem dni na sprawdzenie w praktyce: podłączasz witrynę, ustawiasz niszę i ton, oglądasz pierwsze teksty na swoich tematach. Jeżeli to nie jest to, rezygnujesz i nie płacisz.
Nie. Linki z serwisów o wysokim DR wchodzą w cenę planów Wzrost i Skala. W planie Start ich nie ma i nie doliczymy ich po cichu do faktury.